BACK FROM THE SEASIDE ...

Na szczęście pogoda dopisała tutaj tez ładnie. Wyjazd wyszedł super, wszystko co było do załatwienia udało się załatwić, lato zapowiada się zgodnie z planem nad morzem, a że powstają nowe miejsca jest więcej możliwości pracy sezonowej - czyli przyjemne z pożytecznym. Zawodowo myśląc powaznie też zaczyna się klarować kilka rzeczy, więc wygląda na to że znów wszystko wychodzi na prostą, czyli klasycznie - na cztery łapy ! W tej chwili pozostało kilka rzeczy do załatwienia w Waw i za miesiac wypad !
mocotowski 2011-05-29 13:53:51
skomentuj (0)


STILL ALIVE AND GETTING BETTER ...
'Głos z zaświatów" jak to stwierdził prawie rok temu Jurysta. No cóż, ciągle żyje a może raczej wracam do żywych bardziej można powiedzieć. Troche później, bo kilka miesięcy temu pewna miła koleżanka, zalinkowana zresztą na tej stronie stwierdziiła z kolei "no cóż zapamiętałam Cie inaczej" mając na myśli nasze spotkanie pewnie z 5 lat temu. No cóż 'na swój wygląd tgrzeba zapracować ..." - zacytowałem w odpowiedzi 'kobietę pracującą" - czyli zmarła niedawno Irenkę Kwiatkowska z 40-latka. Od tamtego dnia minęły 3 miesiace, sporo się zmieniło, przytyłem 9 kilo co w mojej "karierze" zawsze było ewenementem, ale wkońcu siłownia zrobiła swoje, zmiana trybu życia i porzucenie wszelkich używek oraz alkoholu spowodowały że zacząłem jeść 4 razy tyle co dotychczas. Tyle jeszcze nie ważyłem i tak nie wyglądałem, ale zdecydowanie tą wersję swojej osoby wolę. Przyszedł wreszcie czas naprawde chwycic byka za rogi i wreszcie postawić wszystko spowrotem na nogach, bo niestety w tym wieku zostało mi jakies 5 lat, żeby coś jeszcze w życiu zrobić bo potem wiele już nie zdziałam jesli teraz wszystkiego nie osiągnę. Nigdy nie byłem fanem wyścigu szczurów, ale teraz widze to bardziej jako spokojny jogging podążając wytyczona ścieżką i spokojnie realizując zamierzone cele. Wreszcie nie przekroczywszy 40ki zostałem Prezesem Zarządu a od kilku dni również wspołwłaścicielem preżnie działającej społki. Ustawiając sobie pewne priorytety czas zacząc działać dla dobra dzieci (tych obecnych i tych przyszłych, bo jeszcze conajmniej jedno by sie przydało) a inne sprawy zejść muszą na drugi plan. Oczywiście jako niepoprawny marzyciel i optymista a może bardziej Piotruś Pan, widze siebie latem grającego w klubie na plaży spedzajac tam 24godziny poza koniecznościa powrotu do Warszawy raz w tygodniu, żeby jednak biznes działał, choc to sezon ogorkowy. Jedno jest pewne - przez ostatnie kilka lat spędziłem na plaży może kilka dni łącznie i w tym roku to sie zmieni, bo życie jest za krótkie, żeby odmawiać sobie tak ważnych rzeczy jak widok bezkresu horyzontu nad stojącą spokojną wodą w blasku promieni wstającego słońca oraz zasypiania pod granatem gwiaździstego nieba. Takie chwile powoduja, że cała reszta tej nudnej szarej codzienności i konieczności ciodziennego powtarzania tych samych czynności nie jest juz taka straszna. W każdym razie tak jak kiedyś zaczynam działac tak, żeby każdy dzień znów przynosił coś ciekawego, nawet nie wyobrażałem sobie ile przez ostatnie kilka lat mnie ominęło. Tak długo czekałem na ten moment, żeby mieć pewnośc, że wreszcie zmiana stała sie niezaprzeczalnym faktem, przekręciły sie tryby czasu i zaczął się kolejny etap. Wprawdzie pewna pani specjalizująca sie w widzeniu rzeczy których nie widać, zapowiedziała, że wrzesień przyniesie kolejne zmiany i jeśli do końca września nie zbuduje nowego stabilengo ja, wydarzenia, które maja nadejść zmiotą mnie jak lawina i pogrzebią. Nie wiem co jeszcze fatalnego mogłoby sie wydarzyć, ale chyba już niewiele jest gorszych rzeczy niż to wszystko co przetoczyło sie przez moje życie w ciągu ostatniej pięciolatki, ale nie wyobrażam sobie póki co nic takiego. A zamiast lawiny widzę wielka falę tsunami, która zanim mnie zatopi raczej wskoczę na jej grzbiet jak serfer na desce i popłyne w nieznane niezaleznie gdzie miałobaby mnie ona zanieść. Jedno co do tej pory naprawdę udało mi się w życiu to niesamowite super dzieciaki. To wychodzi mi najlepiej (pewnie dlatego, że dużo w życiu ćwiczę ;-) Fajnie jest czuć, że ma sie dla kogo żyć, widzieć zachwyt w oczach córki, która zresztą podobna jest jak dwie krople wody, albo słyszeć niesamowity śmiech syna. Więzy krwi to niesamowita sprawa silniejsza niż wszystkie złe wydarzenia, wspomnienia czy sytuacje, których wolałoby sie nie pamiętać...
Przyszedł juz chyba czas żeby wreszcie zrobić sobie tatuaż, który czeka już tak długo... Ognistey Fenix właśnie sie odrodził z popiołów i jest gotowy, żeby znów płonąć wielkim gorącym ogniem....
WELCOME BACK ........
mocotowski 2011-05-18 05:29:04
skomentuj (0)
URODZINY ...

Kolejne. Zbliżają się nieuchronnie i juz w tym tygodniu stuknie kolejny rok. Nie powiem żebym był bardzo załamany ze taki stary juz jestem, nie to co 30-te, ktore wtedy przeżywałem załamany. Tym razem choć nie ma powodów do dumy, bo nic szczególnego w moim zyciu się nie dzieje a nawet mogę powiedzieć, że kręce się za własnym ogonem , albo jak mawia pewna dama "jak gówno w przeręblu" jednak jakoś tam sprawy posuwaja się do przodu. No w każdym razie nie zamierzam się dołować a nawet zamierzam wybrnąć z tego tak, że zrobie urodzinowe postanowienia, które natychmiast wprowadzę w życie i tym sposobem posunę się do przodu o krok milowy. Potem to już pozostanie tylko konsekewntnie realizować wyznaczony plan i nie zbaczać z obranej ścieżki, a czas minie jak z bicza strzelił i zacznę tworzyć coś nowego. Wkońcu nie mam 88lat i ciągle dotyczy mnie stwierdzenie że jeszcze wszystko przede mną i ciagle moge jeszcze wszystko zrobić. W moim przypadku grunt to wziac sie do roboty a potem to juz pójdzie jak burza. Jak to mawiał mój kolega "chwila nieuwagi i znowu sukces..."

mocotowski 2010-10-12 04:06:00
skomentuj (4)
MALWINA ...

POZNALISMY SIE 3 LATA TEMU. ZAUROCZENIE, FASCYNACJA, ZAKOCHANIE MIŁOŚĆ CHOĆ NIE BYŁO TO W PLANIE. PO PIERWSZE JEDNAK 14 LAT ROZNICY TO DOSC DUZO POZATYM MIALEM WTEDY ZUPELNIE INNE PLANY ZYCIOWE, CHCIAŁEM RATOWAC MAŁŻEŃSTWO - DAĆ JESZCZE JEDNĄ SZANSĘ, NAPRAWIAĆ SIEBIE, ZMIENIĆ TRYB ŻYCIA, PORZUCIĆ NAŁOGI, REALIZOWAĆ SIĘ JAKO OJCIEC ITD. WYSZŁO INACZEJ JAK TO ZWYKLE BYWA ZUPEŁNIE NIEZALEŻNIE ODE MNIE. RZUCIŁEM SIE W WIR NAMIĘTNOŚCI A MOZE WPADŁEM I POPŁYNĄŁEM Z PRĄDEM NIE BRONIAC SIE SPECJALNIE CHOĆ NIE NASTAWIAJĄC SIE NA NIC WIELKIEGO, BO PRZECIEŻ ŻONA (JESZCZE WTEDY NIE EX), DZIECI, WIĘC OSTATNIE CO MI BYŁO POTRZEBNE WTEDY TO NOWY ZWIĄZEK. SPODZIEWAŁEM SIĘ ŻE BĘDZIE TO PRZYGODA, KTÓRA MIMO SWOJEJ INTENSYWNOŚCI WKROTCE SIĘ SKOŃCZY. JEDNAK JAK JUZ TO W MOIM ŻYCIU BYWA ROZSĄDEK NIE MIAŁ DECYDUJĄCEGO GŁOSU I WSZYSTKO POTOCZYŁO SIE JAK BURZA. SPĘDZANIE RAZEM 24H NA DOBĘ WSPÓLNE ZARABIANIE PIENIĘDZY (CAŁKIEM NIE MAŁYCH) MIESZKANIE W HOTELACH, WYJAZDY, WSPOLNA ZABAWA. ZNÓW UCZUCIE, ŻE JEST SIĘ DLA KOGOŚ WAŻNYM, ŻE KTOŚ Z BIJĄCYM SERCEM SZYKUJE SIĘ NA SPOTKANIE ZE MNĄ, ŻE JEST GOTOWY SŁUCHAĆ TEGO CO MÓWIĘ Z PRAWDZIWYM ZAINTERESOWANIEM, SPACEROWAĆ DO BIAŁEGO RANA A TAKŻE ROBIĆ RÓŻNE DZIWNE I NAJBARDZIEJ SZALONE RZECZY W MIEJSCACH TAK ZASKAKUJĄCYCH. WTEDY TO PIERWSZY RAZ CHYBA SPĘDZIŁEM SWOJE URODZINY NIE W GRONIE PRZYJACIÓŁ I CHOC NIKT NIE ZADZWONIŁ Z ŻYCZENIAMI BYŁY BARDZO UDANE KOŃCZĄC SIĘ SPACEREM PO PARKU O ŚWICIE. PODOBNO ZWYKLE PO 2 LATACH WIEKSZOSC ZWIAZKOW PRZEŻYWA KRYZYS. U NAS TEGO NIE BYLO.  POMIMO WIELU WYSIŁKÓW ROŻNYCH LUDZI NAWET Z NAJBLIŻSZEGO OTOCZENIA NIESTETY, INTRYG, PLOTEK, SZANTAZY NIE STANĘŁO NAM TO NA DRODZE. OCZYWISCIE NIE JEST JUZ TAK JAK BYŁO NA POCZĄTKU, TRUDNO POWIEDZIEĆ OD KIEDY. CO NAS ŁĄCZY ? KOCHAM JĄ ? PODOBNO ONA MNIE BARDZIEJ. A MOZE KOCHAM JEJ UCZUCIE DO MNIE, LUBIE SIE W NIM PRZEGLĄDAĆ JAK W ZWIERCIADLE, CHOC OD DAWNA NIE JESTEM JUŻ "PRZECIE, NAJPIEKNIEJSZY W SWIECIE" CORAZ WIECEJ RYS KTORE POZOSTAWIAJĄ ŚLAD NA POWIERZCHNI LUSTRA, SŁOWA KTÓRE CIĘŻKO ZAPOMNIEĆ, KTÓRE ODCISKAJĄ SIĘ GDZIES W PODŚWIADOMOSCI I PRZYPOMINAJĄ CZASEM W NAJMNIEJ ODPOWIEDNICH MOMENTACH. CO SIE ZMIENILO I KIEDY, GDZIE SA TE WSZYSTKIE WAŻNE DLA ZWIĄZKU UCZUCIA OPROCZ MILOSCI, FASCYNACJI I ZAUROCZENIA, TAKIE JAK SZACUNEK, ZAUFANIE, EMPATIA, POCZUCIE ODPOWIEDZIALNOSCI ZA DRUGĄ OSOBĘ. CZY TERAZ TEŻ BEZ ZASTANOWIENIA TAK JAK KIEDYŚ POŚWIĘCIŁABY SIĘ DLA MNIE I MOJEGO BEZPIECZEŃSTWA, ABY WYCIĄGNĄC MNIE Z OPRESJI NADSTAWIAJĄC "WŁASNĄ SKÓRĘ" ? CHYBA JUZ NIE. BARDZO W TO WĄTPIĘ. NIESTETY NAUCZYŁEM JA WIELU RZECZY NIE ZAWSZE MĄDRYCH I DOBRYCH O KTÓRYCH OCZYWIŚCIE PUBLICZNIE MÓWIĆ NIE PRZYSTOI ALE KONSEKWENCJE SĄ POWAŻNE I PONOSZĘ ZA TO WYŁĄCZNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ. A MOZE ŁĄCZY NAS RELACJA PODOBNA DO FASCYNACJI ĆMY PŁOMIENIEM ŚWIECY ? CO NAS TRZYMA TAK NAPRAWDĘ, DLACZEGO WIELOKROTNIE MÓWIĄC ZE TO JUZ KONIEC, MIMO ZE ROZSTALIŚMY SIĘ JAKIŚ CZAS TEMU, NADAL SIĘ SPOTYKAMY I NIKT Z NAS NIE POTRAFI PRZERWAĆ TEJ RELACJI POMIMO CIERPIENIA JAKIE NIESIE PATRZENIE NA Z DNIA NA DZIEN ZMIENIAJĄCĄ SIĘ RELACJĘ KTÓRA KIEDYŚ BYŁA TAK FAJNA, SPONTANICZNIE RADOSNA I WYJĄTKOWA. KAŻDA WYMIANA ZDAŃ SZYBCIEJ PROWADZI DO KLOTNI, KAŻDA NASTĘPNA KŁÓTNIA JEST OSTRZEJSZA I NIEUCHRONNIE DĄŻY DO MOMENTU KIEDY KTOŚ WRESZCIE PRZEKROCZY TĄ GRANICE ZA KTORA NIE DA SIE JUŻ NIC NAPRAWIĆ, ODWROCIĆ CZY COFNĄĆ CZASU. WRESZCIE KTOŚ POWIE ZA DUZO CZY ZROBI COŚ CZEGO SIĘ JUŻ NIE WYBACZA. CZY TO JA TAK BARDZO SIĘ ZMIENIAŁEM, ŻE NIE POTRAFĘ TAK JAK KIEDYŚ ZMIERZAJĄCEJ DO KŁÓTNI WYMIANY ZDAŃ OBRACAĆ W ŻART, PRZERYWAĆ PRZYTULANIEM ALBO POCAŁUNKIEM ? CZY MOŻE SPRAWY ZASZŁY JUŻ TAK DALEKO, ŻE NIE SPODZIEWAM SIĘ ODPOWIEDNIEJ REAKCJI Z DRUGIEJ STRONY, ODRZUCENIA ALBO BRAKUJE MI CHĘCI BO TO NIE TA OSOBA CO KIEDYŚ? NIEKTÓRZY UWAŻAJA ŻE PRAWDZIWA MILOŚĆ TRWA WIECZNIE, NIGDY NIE MIJA, NIE ZMIENIA SIE I NIE KONCZY. CZY JESLI SPĘDZŁEŚ Z KIMŚ DUZO CZASU, CZERPIĄC Z TEGO RADOSC, SATYSFAKCJE I PRZYJEMNOŚĆ Z SAMEGO PRZEBYWANIA RAZEM MOZE TO KIEDYS PRZEMINĄĆ ? CZY TO MOZE SIE ZNUDZIC ALBO Z CZASEM SPOWSZEDNIEĆ I ZMIENIC? CZY WRESZCIE JAK SIE ZMIENI TO MOZE JESZCZE WROCIC DO TEGO CO BYŁO KIEDYS? CZY TO ŻE NIE RZUCAM SIE TAK JAK KIEDYŚ, NIE ŁAPIĘ ZA TO I OWO OD RAZU, CZASEM WOLĘ SIĘ PRZYTULIĆ I ZASNĄĆ OZNACZA, ŻE MI JUŻ WSZYSTKO PRZESZŁO I NIE WRÓCI? ŻE MNIE NIE POCIĄGA JUŻ ? PODOBNO FASCYNACJA MIJA, SEX POWSZEDNIEJE I INNE RZECZY ZACZYNAJA BYC WAZNE. JA JEDNAK PAMIETAM, ZE W UDANYM ZWIAZKU TO SIE ZMIENIA, STAJE SIE INNE ALE Z BIEGIEM CZASU JEST CORAZ FAJNIEJ. ZAMIENIA SIĘ CZESTOTLIWOŚĆ NA JAKOŚĆ. OSTATNIO BYŁO TAK, JAK JUŻ DAWNO, DAWNO NIE PAMIĘTAM ŻEBY TAK TO WYGLĄDAŁO I ŻEBY BYŁO MI TAK DOBRZE I TEN JEDEN RAZ BYŁ FAJNIEJSZY NIŻ WIELE INNYCH OD DAWNA. TO CHYBA O CZYMŚ ŚWIADCZY. POZA TYM CZAS TAK SZYBKO LECI, ZADNA CHWILA JUZ SIE NIE POWTORZY I TRZEBA Z TEGO KORZYSTAĆ I PAMIETAC O TYM, ZEBY SKONCENTROWAC SIE NA TYM CO WAZNE. NIE WIADOMO ILE CZASU NAM ZOSTAŁO WSZYSTKO SIĘ MOŻE ZDARZYĆ. JESLI PRAWDZIWA MILOSC TRWA WIECZNIE I LUDZIE JAKO STARUSZKOWIE UMIERAJA Z IMIENIEM OSOBY NA USTACH, Z KTÓRĄ ROZSTALI SIĘ WIELE LAT WCZEŚNIEJ, KIEPSKO BYŁOBY TEGO NIE ROZPOZNAĆ I PRZEKONAĆ SIĘ O TYM KIEDY ŻADEN NASTĘPNY ZWIAZEK JUŻ NIGDY NIE ZASTĄPI TEGO JEDNEGO I KIEDY JUZ BĘDZIE ZA PÓŻNO. OSTATNIO MOJA EX NARZECZONA I WIELKA KILKULETNIA MIŁOŚĆ WZSIĘŁA ŚLUB I WYPROWADZIŁA SIĘ Z WARSZAWY. NAPRAWDĘ BARDZO DZIWNE TO UCZUCIE, DOTĄD BYŁA "GDZIEŚ TU" W ZASIĘGU RĘKI, MOŻNA BYŁO WPAŚĆ POGADAĆ CHOĆ WCALE NIE ROBIŁEM TEGO CZĘSTO, ALE CHCIAŁEM JEJ JESZCZE TYLE WAŻNYCH RZECZY POWIEDZIEĆ. TERAZ JUŻ AFTER BIRDS. DZIWNIE SIĘ POCZUŁEM KIEDY SIĘ O TYM DOWIEDZIAŁEM.
CÓŻ - CZAS LECI, TRZEBA DZIALAC !
mocotowski 2010-10-11 04:42:30
skomentuj (0)
WAŻNE SĄ TYLKO TE DNI KTÓRYCH JESZCZE NIE ZNAMY..

Wstyd przyznać, że mimo wielekrotnie przekładanego wyjazdu nadal tu jestem, ale Bog mi swiadkiem, że w tym tygodniu wyjezdzam juz na sto procent. Przestałem juz liczyć na cud i wiem, że jak tak dalej pójdzie nic sie nie zmieni skoro przez prawie rok nie moge sie wybrać. Lepiej zrobić cos innego i chociaz małymi kroczkami ale jednak posuwać sie do przodu, tak wiec jako pierwszsy ruch opuszczam szanowna Warszawę na kilka ładnych miesiecy a co będzie dalej zobaczymy. Spodziewam się, że samo to już wiele w mojej sytuacji zmieni, zwłaszcza, że rok temu okazało się to najlepszym wyjściem z sytuacji i gdybym tylko potrafił być konsekwentny i nie uwierzył zbytnio w swoje siły, pewnie moje życie teraz zupełnie inaczej by wyglądało. ale cóż, co było to było, ważne żebym tym razem potrafił skorzystać z tamtych doświadczeń i nie popełnił tego samego błędu.
Zajrzałem dziś do bloga mojej małżonki i złapałem się za głowę. Jak można kogoś tak dalece nie znać po kilku latach małżeństwa i poprzedzającej je znajomości, żeby uwierzyć, że ja mógłbym zrobić coś rownie idiotycznego jak napisać jakiś donos na nią chuyba, czy na teściową na temat zaniedbywania wychowania mojego dziecka czy coś w tym guście. Pomijam już fakt, że jako istota całkowicie aspołeczna nie uznaje żadnych instytucji, sądów, rzeczników czy innych tego typu formacji ponadto jako antykomunista brzydzę się tak powszechnymi w czasach PRL donosami, że już przez sam ten fakt nigdy czegoś podobnego bym nie popełnił. W dodatku znac mnie powinna na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że jeśli miałbym, do niej jakieś pretensje czy zastrzeżenia czy tyeż jej mamy, nigdy nie wtajemniczałbym w to osób trzecich a już napewno nie pisałbym jakiś idiotyzmów, których skutkiem nie wiem nawet co miałoby być. Powinna również wiedzieć, że mimo tego że moge być w różnym stanie umysłu i ciała, zawsze moje działania staram się przemyśleć pod kątem skutku jaki mogą wywołać i celu jaki moge dzięki nim osiągnąc a tutaj nie wiem co miałoby mi to dać. Pomijam już sam fakt, że tak naprawde mam nawet wątpliwości co do tego czy faktycznie taki donos istniał, bo nie wydaje mi się prawdopodobne, żeby ktoś kto go niby wysłał na tyle znał moją sytuacje rodzinną, żeby wiedziec do kogo taki dobnos wysłać, ponadto jaki cel ten ktoś chciałby osiągnąć i komu zaszkodzic no i przede wszystkim po co ? Ale jezeli juz naprade taki fakt mial miejsce to podejrzewanie o cos podobnego mnie o ile nie jest to proba kolejnego przedstawienia mnie od najgorszej strony. W gruncie rzeczy w chwili obecnej niewiele trzeba, bo w tak kiepskiej formie nigdy chyba nie byłem wiec oskarzanie mnie o popelnianie jakis idiotycznych donosow juz niewiele bardziej moze mi zaszkodzic, ale w kazdym razie do widomosci wszech:
NIE NAPISALEM ZADNEGO PIEPRZONEGO DONOSU NA MOJA ZONE ANI TESCIOWĄ I NIE ZYCZĘ SOBIE PODOBNYCH INSYNUACJI BO COKOLWIEK O MNIE MOZNA TERAZ POWIEDZIEC TO TAK NISKO JESZCZE NIE UPADŁEM
Ciagle jeszcze mam kilka innych pomysłow i możliwości zaszkodzenia komus gdybym chciał niż stosowanie powszechbnych w czasach komuny srodków właściwych starym dewotkom, moherowym beretomi innym komunistycznym emerytom. Juz bez przesady!!!
mocotowski 2009-06-22 02:38:22
skomentuj (12)
HOLDING BACK THE YEARS...

Tyle czasu minęło że nawet nie wiem od czego zacząć. Bałagan to delikatne określenie tego co się dzieje w moi życiu. W dodatku nadal wyjeżdżam i pewnie prędko zajrzeć tu nie będzie mi dane. Czekam już zresztą na to jak na zbawienie, bo życie które od jakiegoś czasu przyszło mi prowadzić tutaj, bardzo odbiega od ideału. Co z tego, że mogę codziennie zarobić tyle ile dawno już nie zarabiałem, skoro zawsze na końcu się okazuje że na coś nie starcza i jest za mało. Muszę przewartościować swoje życie bo inaczej łatwo moge pomylić gwiazdy z ich odbiciem w tafli stawu. No ale jak powiedziała ostatnio moja koleżanka, ciekawe doświadczenie z punktu widzenia pedagoga! Tak czy inaczej mam plany raczej wyjazdowe na najbliższe długie miesiace, wprawdzie jak zwykle kusi łatwe życie wakacyjne, zwłaszcza , że jest kilka propozycji bardzo ciekawych może mniej finansowo, ale takie troche przyjemne z pożytecznym więc co innego sie liczy. Mam nadzieje wytrwać jednak w swoich postanowieniach, nie dać się skusić i dopiero z tamtej prespektywy ocenić co dla mnie będzie dobre. Najbardziej żałuję, że bedę musiał swojego synka tu zostawić, mimo, że może nie widywałem go często, jednak im bliżej wyjazdu tym bardziej za nim tęsknie. Szkoda bo tym razem inaczej to miało wyglądać. Nie spodziewałem się tego, że będziemy rozdzieleni i mimo że mam to można powiedziec na własne życzenie, buntuje się jak dziecko przeciwko takiemu obrotowi sprawy. Nie nadaje się do roli niedzielnego ojca, chciałbym miec go na codzień, patrzeć jak rośnie, jak sie rozwija a nie zabierać go w weekend do kina na spacer czy gdzieś tam, choć jest to łatwiejsze, ale nie tak to miało wyglądać. Moja córka dzisiaj skończyła 5 lat a ja nie potrafiłem do niej zadzwonić i złożyć życzenia. Mam nadzieje, że kiedys mi to wybaczy a mi uda się poukładać to wszystko tak jak należy, pozbierać wszystko do kupy. posieszające jest to, że jest jeszcze parę osób, którym szczerze i bezinteresownie na mnie zależy i mam do kogo gadać, kiedy bardzo tego potrzebuje. Natomiast chyba przyszedł czas, żeby zdecydowanie poprzestawiać figury na szachownicy mojego życia a przede wszystkim rozpoznać, które to figury a które pionki...
Zresztą jak to mówią co ma być to będzie i mimo, że się trochę pogubiłem jakaś opatrznośc nade mną czuwa i zawsze jakoś spadam na cztery łapy, byle tak dalej...
mocotowski 2009-04-12 01:04:57
skomentuj (2)
BACK AGAIN ...

Ale sie nabyłem. Caly miesiac. i to z przerwą. Ale warto było wracać. Tutaj życie okazuje sie byc niemniej excytujace. Wprawdzie pobyt tam zdecydowanie mi posluzyl. Uczulenie zniknelo na dobre ( I hope) zaczalem wstawac o 7 rano i przytylem 12 kg w ciagu miesiaca dzieki 4 posilkom dziennie i silowni prawie codziennie pod okiem doswiadczonego instruktora (samozwanczego oczywiscie). Ogolnie wyjazd bardzo udany i gdyby nie pewne zawirowania siedzialbym tam jeszcze conajmniej pol roku. A teraz jestem tu , ludzi tlum i mysli jakies dziwne...
Poki co szykuje sie do nastepnego wyjazdu, nie tam juz wprawdzie ale bardzo zblizona koncepcja. Wkoncu sprawdza sie w 100%. No i pierwszy raz od niepamietam kiedy przez miesiac zadnych uzywek, alkoholu itp... Zapomnialem juz jakie to niesamowite uczucie budzic sie miedzy 6 a 7ma, wstawac szybko bez ociagania sie, w dobrym humorze z pelna energia. Ludzie nie wiedza co traca i to wszystko na wlasne zyczenie. I co zyskuja ? Iluzje szczescia, spotkania z malo znaczacymi ludzmi i te same rozmowy o niczym w zadymionych pomieszczeniach pelnych frustratow kombinujacych co by tu zrobic zeby jeszcze nie isc do domu...
Takie moraly na koniec przyjechaly!

mocotowski 2007-10-01 02:51:17
skomentuj (9)

Info:
- Design by Michelle-
Content by mocotowski

 

 


Księga


Linki

UŻYTECZNE ...
Stare Gry
Kto handluje ...
I feel train to you ...
Się móvi ...
Jump Around ...
Jechać, nie jechać ...

ONI ...
ENERDZEJ
Na kawę z Blondynką ...
Smok Wawelski
Bo Każda Kobieta Ma Wiele Twarzy...
Curiozalnie
Pseudonim Nadja ...
James Bond
Adam i Ewa
Stolyca
Ars Amandi ...
Temida ...
Trójmiejska Gwiazda ...
E.B.O. ...
Nie Znikaj ...

Do mnie prywatnie :
ralph4@o2.pl - napisz ...


Archiwum

2011
maj
2010
październik
2009
czerwiec
kwiecień
2007
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
luty
styczeń
2006
listopad
czerwiec
marzec
styczeń
2005
październik
sierpień
czerwiec
maj
marzec
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec


Powered by
blog.pl